• Związek (z)mieszany

    Jak zostałam żoną Marokańczyka

    Nie było tłumu gości. Ani sukni z welonem. Ba, żadnej sukni nie było. Ani przysięgi nawet. Do ślubu poszłam tak, jak stałam. I nawet sobie zdjęcia nie pstryknęliśmy na pamiątkę. Zaraz wszystko Wam opowiem, jak wyglądał mój ślub w Maroku. Najpierw zróbmy jednak krótkie wprowadzenie kulturowe. Ślub w Maroku Zacznijmy od tego, że ślub i wesele to dwie zupełnie różne rzeczy. No dobra, niezupełnie różne. Z oczywistych względów powiązane, ale dość często nie  odbywające się tego samego dnia. Ślub jest przede wszystkim dla młodych, wesele dla gości. Ślubu udziela urzędnik, choć niekoniecznie w urzędzie. Najczęściej zapraszany jest do domu panny młodej i tam odbywają się wszystkie formalności. Specjalnie piszę “formalności”,…

  • Związek (z)mieszany

    Cudzoziemka w raju urzędników

    Już mi niosą suknię z welonem i ślubuję Ci miłość, wierność… I hop, po ślubie. Myślicie, że w Maroku to takie łatwe? Oj nie, nie. A przynajmniej nie, jeśli bierzecie ślub z cudzoziemką. Ciekawi, co musieliśmy zrobić, żeby zostać The Barhounes? TONY MAKULATURY Otóż, drodzy Państwo, wszystko zaczyna się w zimowej Polsce. Robię rundkę po urzędach i innych instytucjach. I owszem, są dokumenty najzwyczajniejsze, których i do ślubu w Polsce potrzeba. A to akt urodzenia, zaświadczenie o stanie cywilnym, zaświadczenie o możliwości zawarcia ślubu za granicą (to może do ślubu w Polsce nie, ale łatwe i zwyczajne, do wszystkich innych krajów też potrzebne), ale to nie koniec. Przyda się też zaświadczenie…