• Oko na Maroko

    Radar na Marokańczyka

    Piątkowe popołudnie. Wpadamy zdyszani na krakowskie lotnisko (bo przecież mieliśmy być przed czasem, a wyszło jak zwykle). Sprawdzamy tablicę przylotów. Jest, wylądowali. Ale jeszcze kontrola paszportów, odbiór bagażu, więc nie jesteśmy jeszcze tak całkiem spóźnieni. Ale czy na pewno wszystko ok? Czemu jeszcze nie wychodzą? Czy na pewno z kontrolą wszystko poszło gładko? Y. krąży poddenerwowany, my z I. grzecznie czekamy przy drzwiach i zaglądamy do środka za każdym razem, gdy ktoś wychodzi. Nadal ich nie widać. Y. krąży jeszcze szybciej i jest coraz bardziej zdenerwowany. Obok mnie stoi dwóch mężczyzn. Starszy (Polak) pyta młodszego z nieco ciemniejszym kolorem skóry: “A mama będzie miała na sobie chustkę?”. Domyślam się, że…

  • Zjedzmy coś

    Gdzie te ręce i najprostszy przepis na marokańskie śniadanie

    Jeśli Maroko jest dopiero na Waszej podróżniczej liście marzeń (no bo jest, prawda?), to musicie znać pewną prawdę o tamtejszych zwyczajach kulinarnych. Maroko to królestwa chleba i pieczywa wszelakiego. Na każdym kroku spotkacie a to uliczny stragan (tu częściej tylko jeden rodzaj chleba), a to małą piekarnię oferującą wybór co najmniej kilkunastu rodzajów. A to bardziej podobne do naleśników, a to przypominające nasz pszenny pachnący bochen (choć w nieco innym kształcie), a to takie niewiadomo co, co trochę jest włosami, a trochę niewiadomo czym. Kiedyś (jak dobry los pozwoli mi znów pozjadać te wszystkie rodzaje i przy okazji porobić zdjęcia) zrobię Wam chlebowy przegląd. Dzisiaj musicie uwierzyć mi na słowo,…