• Polska

    Halo weekend: Kraków

    O ten wyjazd Y. męczył mnie od dawna. W zasadzie odkąd przyjechał do Polski. Nasłuchał się opowieści jak tam pięknie i męczył i męczył 😉 Ale jakoś zawsze nam było nie po drodze. Aż nagle teściowie mieli przylecieć. I dokąd? A do Krakowa właśnie. No nie mogło być lepszej sposobności. Przylot mieli o 17, więc wyjechaliśmy rano, żeby mieć czas się trochę poszwendać. Ale wiecie, jak to bywa. Po drodze przydarzyły się małe przygody samochodowe, a to jakiś mały człowiek chciał jeść, a to coś i tak koniec końców, to jakoś super dużo czasu to nie mieliśmy. Ot, tyle co by się przejść z okolic dworca plantami do rynku. Potem…