Maroko

Pierwszy raz w Maroko? Co warto wiedzieć przed podróżą

Wybierasz się w podróż do Maroka. Decyzja podjęta, bilety kupione, walizki spakowane. Wciąż jednak po głowie kołacze Ci się myśl, czy coś jeszcze powinieneś/powinnaś wiedzieć. Jak się przygotować i na co być gotowym? I czy jest się czego bać? Gotowi? No to rozwiewamy wątpliwości.

A kto Ty jesteś? I gdzie Ty będziesz mieszkać?

Zacznę od tego, co nie jest szczególnie interesujące, ale co spotka Was na pewno w pierwszej kolejności. Kontrola na lotnisku. Zanim raźno wmaszerujecie sobie w miasto, najpierw staniecie twarzą w twarz ze strażnikiem. Będzie siedział(a) na niewygodnym krześle za szybką i zazwyczaj nie zada ani jednego pytania. Przejrzy za to paszport, uważnie Ci się przyjrzy, a następnie wklepie do komputera dane z tajemniczej karteczki. Tajemniczą małą karteczkę dostaniesz zazwyczaj już w samolocie (jeśli nie, to znajdziesz ją w wielu miejscach na lotnisku). Musisz ją wypełnić podstawowymi danymi, zawodem, skąd i dokąd przyjeżdżasz, w jakim celu (tu zawsze zaznaczasz odpowiednią kratkę z napisem “turystyka”) i adresem, pod którym się zatrzymasz. Co jednak, jeśli żadnego noclegu wcześniej nie zaplanowałeś? Albo zaplanowałeś, ale nie znasz adresu?

Anegdotka: to się na prawdę może zdarzyć. To się zdarzyło mi. Kiedy leciałam do Maroka po raz pierwszy (to było jeszcze zanim poznałam mojego męża) na babski wypad. Zrobiłyśmy z dziewczynami rezerwację noclegu w Rabacie. Elegancko wszystko opłacone, rezerwacja wydrukowana, wypełniamy z J. nasze karteczki w samolocie i gdy przychodzi do wpisania adresu, ups. Na naszej rezerwacji nigdzie adresu nie ma. I co teraz? Na lotnisku ma czekać na nas M., więc jakoś sobie ze znalezieniem noclegu poradzimy, tylko co wpisać na tej małej karteczce?

Dzisiaj wiem, że mimo że karteczkę wypełnić i oddać trzeba (zarówno przy przylocie, jak i wylocie), to akurat adres nie jest na niej kluczową sprawą. Lepiej go oczywiście mieć, niż nie mieć. Co my wtedy zrobiłyśmy? Tłumaczyłyśmy długo i zawile, słabo znającym angielski, strażnikom, że my planujemy podróżować, ale to taka podróż bez planu. Strażnicy się dziwili, ale ostatecznie tylko wypytali nas, czy ktoś nas z tego lotniska odbierze i kazali iść. Nienauczone swoim doświadczeniem, przed wylotem znów karteczki trzeba wypełnić i znów żadnego adresu nie znamy. No przecież gdzieś spałyśmy, ale prawdę mówiąc każdego dnia w innym miejscu i do adresów nie przywiązywałyśmy wagi. I co teraz? Żeby znów nie spędzić godziny na tłumaczeniu, otworzyłyśmy przewodnik i spisałyśmy pierwszy lepszy hostel. Dla spokoju sumienia radzę Wam jednak jakiś adres znać, przynajmniej tego pierwszego noclegu. I sprawdźcie na rezerwacji, czy rzeczywiście go tam macie.

Rezerwować, czy nie rezerwować? Oto jest pytanie.

Przed moim pierwszym wyjazdem do Maroka sen z powiek spędzał mi najbardziej brak zarezerwowanych noclegów. Wszyscy znajomi, którzy byli tam wcześniej, zapewniali, że noclegi znajdują się same i nie ma najmniejszego sensu robić żadnych rezerwacji. Jako że nasz (nasz czyli czterech dziewczyn) plan był ambitny, a jednocześnie elastyczny (codziennie inne miasto), to rzeczywiście rezerwacji nie zrobiłyśmy. Poza jedną, tą pierwszą, która okazała się rezerwacją bez adresu (tak naprawdę to ten adres później się znalazł i bezpiecznie spędziłyśmy tam noc w pokoju wieloosobowym, wpychając do śpiwora wszystkie cenne rzeczy. Karaluchy pod prysznicem były całkiem gratis).

Sprawiedliwość jednak trzeba oddać i poza niewielkimi niedogodnościami w tym hostelu znalazłyśmy najpiękniejsze mozaiki na ścianach, a na “dziedzińcu” drzewka pomarańczowe 🙂

Czy rzeczywiście noclegi w Maroku znajdują się same? Owszem. W miejscach bardziej turystycznych właściciele lub pracownicy wystają na ulicach i zapraszają Cię do skorzystania z noclegów właśnie u nich. Czy z tych ofert korzystać? Jasne! Ale najpierw targować się, pytać o ceny w innych miejscach i wybrać takie, które najbardziej odpowiada naszym preferencjom. Dla jednego najważniejsze będzie tanie, dla innego piękne, a dla jeszcze innego z lokalnym jedzeniem. Naszym głównym motywatorem była wtedy cena i czasami trzeba było się nachodzić, ale nigdy źle nie trafiłyśmy.

Kiedy jednak lepiej zarezerwować noclegi? Po pierwsze, zawsze rezerwowałabym na pierwszą noc. Mogą być opóźnienia w podróży, może będzie potrzebowali chwili, żeby się zaaklimatyzować, nie ma co zaczynać od stresującej sytuacji poszukiwania łóżka. Po drugie, jeśli zamierzacie większość wyjazdu spędzić w jednym miejscu. I szczególnie jeśli jest to środek sezonu. Wtedy warto o noclegi zadbać wcześniej i poszukać ofert. Zdarzyło nam się z Y. pojechać do naszej ukochanej miejscowości w sezonie i liczyć na spontaniczne poszukiwanie spania. Skończyło się to tak, że na kemping nas nie wpuścili, bo nie byliśmy małżeństwem (ale to temat na osobny wpis), a ceny domków przyprawiły nas o zawrót głowy. Ostatecznie wylądowaliśmy w czymś obskurnym i pachnącym stęchlizną. Zdarza się.

A to akurat jeden z najfajniejszych noclegów jaki nam się trafił, z bezpośrednim zejściem na plażę

Do you speak english?

To chyba było jedno z moich największych zaskoczeń. Owszem, mój angielski nie wymiatał, ale nawet jakbym znała go najbardziej perfekcyjnie, to prawie nigdzie bym się nie dogadała. Po angielsku ciężko dogadać się w sklepach, taksówkach, hotelach i punktach informacyjnych. Jeśli znacie francuski, jesteście uratowani. To nie znaczy, że dogadacie się wszędzie i ze wszystkimi, ale w większości miejsc znajdzie się ktoś, kto chociaż trochę parle français.

Nie mówię po francusku, nie mówię po arabsku, co teraz? Teraz ściągnij na telefon aplikację, która pomoże Ci tłumaczyć. Najlepiej taką, która też czyta tekst (i działa offline, bo z wifi to różnie bywa). Dlaczego to ważne? W Maroku poziom analfabetyzmu wciąż sięga około 30% (jeszcze 15 lat temu analfabetami była połowa Marokańczyków) i jest duża szansa, że ktoś nie będzie w stanie przeczytać, czego potrzebujecie. A po drugie i najważniejsze, otwórz się na ludzi. W sytuacji, w której nie możesz się porozumieć słowami, spokojnie dasz sobie radę na migi. Kiedy nie masz wyboru, okazuje się, że gestami da się pokazać niemal wszystko. Pamiętaj tylko, że jeśli ustalasz gdzieś ceny, to już nie wierz gestom. Tu polecam kartkę i wyraźne pisanie kwot. I doprecyzowanie, czy na pewno mówicie o marokańskich dirhamach, czy o euro.

Macie ochotę na więcej wpisów marokańskich? A może planujecie niedługo podróż w tamtym kierunku? (bo my tak, ale ciii, nie mówcie nikomu)

Jeśli tak, to koniecznie przeczytajcie też wpis z instrukcją obsługi marokańskich taksówek.


Ps. żeby nie przegapić żadnych wpisów, śledźcie nas na facebooku, a więcej nas znajdziecie na instagramie The Barhounes i mrs_barhoun.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *