Pani Córka

Kim Ty będziesz, jak dorośniesz?

Droga córeczko! Trzeba to w końcu przyznać. Jesteśmy fatalnymi rodzicami. Nie zaplanowaliśmy Twojej przyszłości. Nie wiemy, kim Ty będziesz, gdy dorośniesz. Nie wymyśliliśmy szkół i uniwersytetów. Ba, nawet żłobka Ci jeszcze nie wybraliśmy. Chociaż ludzie z internetów mówią, że to raczej dobrze o nas świadczy. Żłobki bowiem nie są dla dzieci. Żłobki to zło w najczystszej postaci. Kto dziecko oddaje do żłobka, ten nie ma serca. A jeśli nie stać go, żeby zrobić sobie kilka lat przerwy w pracy, albo chociaż, żeby nianię zatrudnić, ten nigdy nie powinien mieć dzieci. Nasze opóźnienie w planowaniu Twojej przyszłości ratuje nas więc chociaż w tym wypadku. Ale kim Ty być możesz, nad tym dawno powinniśmy się już zastanowić, bo predyspozycji masz wiele 🙂

Na samym początku Twojego życia podejrzewaliśmy, że zostaniesz zawodowym pacjentem. Takim ukrytym klientem w przychodniach. Nic Cię bowiem tak nie cieszyło, jak wizyta u lekarza. Nawet gdy od rana miałaś złe humory i muchy w nosie, a ja już od progu przepraszałam naszą pediatrę za Twoją płaczliwość, Ty się od razu rozpromieniałaś. Nie było dla Ciebie większych momentów szczęścia niż wyłożenie się na golasa na stole do badania. Z miesiąca na miesiąc te wizyty cieszyły Cię coraz bardziej, zwłaszcza, gdy potrafiłaś już złapać stetoskop. Ostatnia wizyta i Twój atak płaczu od przekroczenia progu, aż do wyjścia może jednak wskazywać, że to już nie Twoja droga.

Jedną z najbardziej prawdopodobnych obecnych opcji jest, że zostaniesz dentystką. Robisz przegląd dentystyczny każdemu, kto tylko weźmie Cię na ręce. Czy tego chce, czy nie, musi otworzyć buzię i dać sobie sprawdzić chociaż dolne jedynki. Szkoda, że już teraz nie pobierasz za to opłat, ale cóż, matka zapisuje w kajeciku, upomni się u pacjentów w odpowiednim momencie.

Opcja numer trzy to designer lamp i oświetlenia wszelkiego. Nic Cię bowiem tak nie cieszy, jak zapalana lampa. Mnie czasem cieszy to mniej, gdy ojciec Twój, żeby sprawić Ci przyjemność, raz za razem zapala i gasi, zapala i gasi. Może i nieekologicznie, ale na hasło “raz, dwa, trzy” w dowolnym ze znanych Ci języków, od razu odnajdujesz najbliższe źródło światła. Nie wiem też skąd wiesz, że różne dziwnie wyglądające, mijane przez nas obiekty, to lampy właśnie. Ale ja już wiem, że jeśli nie wiem, co to, a Ty się wpatrujesz w to jak zahipnotyzowana, to z pewnością lampa/latarnia.

Wieszczyłam Ci też we wcześniejszych miesiącach przyszłość jako botanik, znawca roślin wszelakich. Gdzieś pomiędzy nienawiścią do wózka największą, a największą miłością do spacerów, odkryłaś bowiem, że z pozycji gondoli można oglądać drzewa. Przebiegałyśmy więc szybko między blokami, by jak najszybciej dotrzeć do parku. Wraz z widokiem pierwszego dębu doznawałaś błogiego ukojenia. Na pamięć już znam takie trasy w parku, żeby przerw między drzewami było jak najmniej. Nieco jednak zaniedbałaś ostatnio to zamiłowanie.

Na liście Twoich licznych zainteresowań zdecydowanie znajduje się też stylizacja fryzur. Często i dokładnie sprawdzasz, czy Twój rasta-tata ma dobrze dokręcone dredy. U mnie sprawdzasz głównie wytrzymałość, moc cebulek i trwałość gumek do włosów. Z radością podziwiasz włosy w zdecydowanych kolorach, szczególnie podziękujmy tu Twojej kuzynce za częste zmiany kolorystyki, co by dostarczyć Ci nowych wrażeń. Głośno też wyrażasz swoją opinię o mojej aktualnej fryzurze. Kok a’la cebula bawi Cię do łez. Tylko wiesz, jeśli jednak będziesz tą fryzjerką, to możesz nie śmiej się tak ludziom w twarz 😉

I nie wiem, czy ma się to szansę zdarzyć, ale na wszelki wypadek, gdybyś jednak to kiedyś przeczytała, Moja Mała Córeczko – bądź kim tylko chcesz, tylko bądź dobrym człowiekiem :*


Ps. żeby nie przegapić żadnych wpisów, śledźcie nas na facebooku, a więcej nas znajdziecie na instagramie The Barhounes i mrs_barhoun

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *