Pani Córka

Hity na prezent dla 6-12 miesięcznego dziecka

Jeśli sen spędza Wam z powiek myśl, co kupić na prezent dla małego brzdąca, ja Wam zaraz Wasz problem rozwiążę. Ja taki egzemplarz brzdąca w domu mam, a razem z nią całą plejadę zabawek i zabaweczek ulubionych. Poniższe hity, nie dość, że będą trafionym prezentem, to nie wydacie na nie milionów monet, ani nie spędzicie Wigilii wyglądając przez okno kuriera z Waszą dostawą. Ba, przy niektórych może nie wydacie nawet złotóweczki, a (nie)Wasze dziecko i tak będzie ucieszone. Zapraszam Was na ranking ulubionych zabawek.



TOREBKA DLA MAŁEJ MODNISI

Tak, tak. Moja dziewczyna miłość do torebek wyssała z mlekiem matki. Niestety, nie daję gwarancji, że ten prezent sprawdzi się także w przypadku młodych gentlemenów, choć śmiem podejrzewać, że i owszem. Torebki mogą występować w wersji bardziej i mniej eko. Panna I. lubi różnorodność, nie zadowala się pojedynczymi egzemplarzami. Największym hitem są chyba jednak papierowe torebki na pieczywo, wykazują się bowiem największą szeleściwością (tak, wiem, że nie ma takiego słowa, ale być powinno ;)). Dalsza kolejność jest przypadkowa. Foliowe woreczki świetnie nadają się na zakupy. Dziewczyna pobiera jeden przy wejściu do sklepu, aby oddać go przy kasie innemu potrzebującemu klientowi, któremu akurat coś się rozsypało. 2w1 – rozrywka w trakcie zakupów, a następnie nauka dobrych manier. A woreczek przeżywa już drugie swoje życie. I tak, jak najbardziej, staramy się ograniczać ilość plastiku w swoim domu, ale czasem się nie da. I tak drugie życie dostaje też worek po papierze toaletowym i wszelkie inne foliowe opakowania. Żeby nie było, że moja córka ekologią gardzi. Miłością swoją darzy też jak najbardziej torby ekologiczne, materiałowe. Zwłaszcza jeśli nawkładać do nich różnych gadżetów, które można potem przez cały dzień wyciągać. Ach, no i nie zapominajmy o torebkach matki. To też jest świetna zabawa, żeby tak wszystko wyrzucić na podłogę, wturlać pod łóżko, a następnie obgryźć torebce pasek.

ŁYŻKI ŁYŻECZKI DLA KRÓLOWEJ PRZYJĘĆ

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiałam się, po co zakupiłam kolorowe łyżeczki-miarki, to już się nie zastanawiam. Czasem tylko żałuję tego zakupu, gdy raz za razem cały pęk ląduje na podłodze. Świetnie do zabawy nadają się też łyżeczki podkradzione w trakcie posiłków. Nie wspominając o tym, że każdy posiłek spożywa się co najmniej dwoma łyżeczkami, na przemian wyrywając je matce z ręki. Nie myślcie jednak, że wyłącznie kolorowe egzemplarze cieszą się tu uznaniem, bo i standardowa wersja łyżek i łyżeczek jest tu pożądana, szczególnie w celu sprawdzenia, jak stuka o zęby. Drobny problem pojawia się jedynie wtedy, gdy nadchodzi czas posiłków. Zanim usiądziemy do stołu, najpierw przeszukujemy kosz z zabawkami i inne sekretne miejsca, w innym wypadku pozostaje nam bowiem jeść rękami. Ach, i jeśli byliśmy Waszymi gośćmi i zanotowaliście braki w zastawie stołowej, to sorry, zapewne to my.



I CO? I PUDŁO

Mówią, że nie liczy się to, co na zewnątrz, ale to co w środku. Moja córka ma jednak odmienne zdanie. Zabawki, owszem, chętnie przyjmuje, szczególnie jeśli mają atrakcyjne opakowanie. Pudełko znaczy się. Kartonowe, ukochane. Zamknięte czy nie. Zostanie obejrzane i oblizane z każdej strony. Będzie dotykać i stukać, szurać po podłodze. A gdy pudło przesunie się niechcący poza zasięg małych rączek, z pewnością Was o tym poinformuje wbudowany alarm, wersja: odgłos jęczącego bobasa. Jeśli nie macie opcji sprezentowania pudła kartonowego, nada się każde inne. Plastikowe do przechowywania żywności cieszy się u nas nie mniejszym zainteresowaniem. A poza radością nieletnich, pozwoli Wam też odkryć dziecięce talenty i predyspozycje do zostania perkusist(k)ą w przyszłości.


PRENUMERATA PRASY DLA PRZYSZŁYCH DZIENNIKARZY

Książki dla dzieci, owszem, cieszą oko panny I. Książki dla dorosłych również cieszą się sporym zainteresowaniem. Zwłaszcza jeśli można je zrzucić z odpowiedniej wysokości. Nie ma jednak lepszego sposobu na rozpoczęcie dnia niż poranny przegląd prasy. Nasze poranki bywają bowiem dość schematyczne. Po porannych przytulasach, porannej toalecie i wyborze stylówki, szefowa rozsiada się na kuchennej podłodze. Podczas gdy służąca, znaczy matka, uwija się, żeby przygotować śniadanie, mała dziewczynka zaznaje relaksu. Małe pulchne łapki sięgają do wyżej wspomnianego pudła i po wyciągnięciu z niego wszystkiego, sięgają po prasę. Pozycje są starannie wybierane. Biedronka, Tesco, Lidl, Aldi. Serdecznie dziękujemy dostawcom makulatury do naszego bloku. Korzystajcie i Wy, zupełnie za darmo.

 

 

Na koniec przegląd zupełnie losowych przedmiotów, które moje dziecko darzy miłością największą. Może i Waszym przypadnie do gustu.

Bezapelacyjnie szczoteczka do zębów. Zanim dostała swoją, podczas każdego mycia rąk próbowała podkradać nasze. Jej własny egzemplarz szczoteczki trochę ten problem rozwiązał. Narodził jednak nowy – poza myciem zębów, dziecko chętnie też myje szczoteczką podłogę. Wyciskarka do cytrusów. Najzwyklejsza, plastikowa, za jakieś 3 ziko. Świetnie kręci się na podłodze. Uwaga, bo jak się za bardzo rozkręci może wpaść komuś pod nogi i nieszczęście gotowe. Wałek do ciasta. Bez ciasta. Wiadomo, można wałkować, można obgryzać rączkę. Do obgryzania świetnie się też nadadzą korale i koraliki. Tekstylia wszelakie za to najlepiej naciąga się na głowę. Z resztą od miesięcy nie ma lepszej zabawy niż akuku. I na sam już koniec gadżet typowo świąteczny – lampki choinkowe. Rozkładamy w dowolnym miejscu, włączamy, na wprost sadzamy dziecko. Wieczór z głowy 😉

Podzielcie się w komentarzach jakie są ulubione zabawki Waszych dzieci 🙂

 

Ps. żeby nie przegapić żadnych wpisów, śledźcie nas na facebooku, a więcej nas znajdziecie na instagramie The Barhounes i mrs_barhoun

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *