Pani Matka

Co jest najtrudniejsze w macierzyństwie?

Gdy ktoś mnie pyta, co jest najtrudniejsze w macierzyństwie, to w pierwszej kolejności odpowiadam: obcinanie paznokci. Serio, gdybym mogła oddać jedną jedyną rzecz i nie musieć tego robić, byłoby to właśnie obcinanie paznokci. Nie miałam pojęcia, że małe rączki i nóżki potrafią tak sprytnie ruszać się, wyginać i wyrywać. No dobra, mogłabym jeszcze oddać ubieranie kombinezonu, ale to już wiecie, jeśli czytaliście, co sądzę o posiadaniu dzieci zimą. A zupełnie na serio, to tytułowe pytanie jest jednym z najczęstszych jakie słyszę, odkąd jestem mamą. No to zapraszam na moje zupełnie subiektywne przemyślenia.

Zdjęcia autorstwa Zu <3

Poczucie odpowiedzialności oddam za darmo

Rodzę to śliczne małe dzieciątko. Od 9 miesięcy wiedziałam, że się pojawi. 9 miesięcy czekania i odliczania. Ostatni miesiąc to już głównie nakłanianie młodej do wyjścia, bo tak się człowiek nie może doczekać. A potem jedyne kilkanaście godzin porodu i jest. Kładą Ci ją na klacie i wiesz, że już zawsze będziesz jej mamą. Kilka godzin później odwożą Was do pokoju. Zamykają się drzwi najpierw za położną, potem za Y. (bo to już środek nocy) i zostaję z nią sam na sam (ok, na sąsiednim łóżku jest inna mama z małym zawiniątkiem). Ale jak to? A gdzie instrukcja obsługi? I niby włącza się instynkt. I niby wszystko wiesz. Ale jak się pomylę? Jeśli zrobię coś nie tak? Jeśli popełnię jakiś nieodwracalny błąd?

Pierwsze miesiące (jakoś tak 2, może 3) to było przytłaczające poczucie odpowiedzialności. Bo jeśli płacze, bo coś jej jest, a ja tego nie rozpoznam  i zbagatelizuję? A może nie śpi, bo jest chora? Czy ja na pewno dobrze się nią zajmuję? A jeśli coś zrobię nie tak? Nie będzie drugiej szansy. To jest żywy człowiek i ja jestem za nią odpowiedzialna (wespół z ojcem jej, ale jednak). A jeśli nie rozpoznam symptomów, objawów? A jeśli coś przeoczę? A jeśli myli się lekarz, położna? Komu ufać i komu wierzyć? Dzisiaj wiem, że to bzdura. Dzisiaj wiem, że trzeba było wyłączyć się od zewnętrza i skupić na sobie. Wtedy miałam pięćdziesiąt kilka zakładek otwartych w przeglądarce, każda o innej dziecięcej przypadłości.

Dzisiaj też czuję tę odpowiedzialność na barkach. Bo jeśli może to jednak niedobrze, że wciąż nie raczkuje? A może powinna więcej już jeść? I znowu zapomniałam umyć jej zęby. Ale dzisiaj daję sobie prawo do popełniania błędów i od razu czuję się lżej. Nie wpisuję każdego pytania w google, skupiam się na Niej i na własnej intuicji. Czasem się boję, że coś przegapię. Że źle ją wychowam. Że będzie nieszczęśliwa. Ale przecież nie zostanę pierwszym idealnym rodzicem w historii świata.

24 h na dobę, 7 dni w tygodniu

Rodzę to śliczne małe dzieciątko. I od tej pory już zawsze jesteśmy razem. Już nie mogę tak po prostu wyjść sobie z domu. Już nie idę tak po prostu pojeździć na rowerze, żeby przewietrzyć głowę. Rzadko kiedy bywam sama. Jeśli potrzebuję tej samotności, muszę to zaplanować (mniej lub bardziej). Nawet kiedy zostaję sama, albo gdy wychodzę, a ona zostaje z tatą, to i tak o niej myślę. Nie ma magicznego przełącznika w mózgu, który włączasz gdy jesteś z dzieckiem i wyłączasz, gdy masz chwilę dla siebie. A przynajmniej ja nie mam. Trudne bywa to, że jest się na wiecznym czuwaniu. Nawet kiedy grzecznie wyrzuca Ci wszystko z szuflad, a Ty możesz wypić ciepłą kawę. Nigdy nie wiesz, czy akurat nie wydarzy się największe nieszczęście świata i nie będziesz musiała rzucić wszystkiego i ukoić żalu. Nawet kiedy śpi, nigdy nie wiesz, czy za chwilę się nie obudzi i nie będzie Cię szukać. Masz nad sobą najbardziej wymagającego szefa (tudzież szefową) i nienormowany czas pracy. Nie możesz wziąć urlopu, ani chorobowego.  Na usprawiedliwienie powiem, że to najlepsza praca świata.

Jak być żoną, kiedy jest się matką?

Rodzę to śliczne małe dzieciątko. I zostajemy rodzicami. Oboje mamy nowe role, które nas zaskakują, są trudne i wymagają przekraczania własnych granic. Podobno są ludzie, którzy ratują rozpadające się związki pojawieniem się dziecka. Szczerze, nie wiem jak to działa. Bo nowy członek rodziny, to moim zdaniem wyzwanie dla małżeństwa. Próba zaufania. Próba chodzenia na kompromisy i spychania swoich potrzeb na dalsze tory, a jednocześnie dbania o siebie i o siebie nawzajem. Próba bycia wszyscy razem, a nie wymieniania się zadaniami. Nie wierzę w bajki, że dziecko nic nie zmienia. Okey, może są dzieci, których jakby nie było. Nie znam. W naszym przypadku wciąż się uczymy, jak ogarniać wszystko, żeby każdy miał trochę przestrzeni dla siebie. Jak podejmować decyzje, co do których się nie zgadzamy. Jak mieć “wspólny front”.  Jak znajdować na wszystko czas.

Prawda jest taka, że nasza relacja bardzo się zmieniła. Owszem, na lepsze. Ale mówię to po ponad 10 miesiącach i zupełnie szczerze, ale na początku chyba bym tak wcale nie powiedziała. I to codzienna ciężka praca. Najcięższe w tym jest chyba znajdowanie przestrzeni tylko dla naszej dwójki, na bycie też parą, a nie tylko rodzicami. Pewnie byłoby łatwiej, gdybyśmy mieli jakąś babcię bliżej 😉 Choć zapewne, gdybyśmy poszli sobie na randkę, tylko we dwoje, i tak rozmawialibyśmy tylko o dziecku.

Zmienił się cały świat, a nie zmieniło się nic

Rodzę to śliczne małe dzieciątko. I nagle zmienia się cały mój świat. Wszystko się przewartościowuje i zmienia się też proza życia. Ale zmienia się MÓJ świat, a wszystko obok  nadal jest takie samo. Świat, który się nie zmienił, może chcieć mieć Cię czasem w wersji, w której byłaś zanim zostałaś matką. A Ty możesz tą wersją bywać. Możesz chcieć nią bywać, ale może być to trudne do zrealizowania. Albo możesz nie chcieć i nie bywać nią wcale. Świat ma jednak swoje oczekiwania. Ty też możesz mieć swoje oczekiwania, co do świata i co do swojej nowej w nim roli. Nie muszą być one spójne i wtedy właśnie bywa trudno. Trudno być matką. Trudno nie być matką. W ogóle życie jest trudne 😉

Ps. żeby nie przegapić żadnych wpisów, śledźcie nas na facebooku, a więcej nas znajdziecie na instagramie The Barhounes i mrs_barhoun

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *