• Maroko

    Pierwszy raz w Maroko? Co warto wiedzieć przed podróżą

    Wybierasz się w podróż do Maroka. Decyzja podjęta, bilety kupione, walizki spakowane. Wciąż jednak po głowie kołacze Ci się myśl, czy coś jeszcze powinieneś/powinnaś wiedzieć. Jak się przygotować i na co być gotowym? I czy jest się czego bać? Gotowi? No to rozwiewamy wątpliwości. A kto Ty jesteś? I gdzie Ty będziesz mieszkać? Zacznę od tego, co nie jest szczególnie interesujące, ale co spotka Was na pewno w pierwszej kolejności. Kontrola na lotnisku. Zanim raźno wmaszerujecie sobie w miasto, najpierw staniecie twarzą w twarz ze strażnikiem. Będzie siedział(a) na niewygodnym krześle za szybką i zazwyczaj nie zada ani jednego pytania. Przejrzy za to paszport, uważnie Ci się przyjrzy, a następnie…

  • Maroko

    Halo, taxi! – czyli instrukcja obsługi marokańskich taksówek

    Co robicie, gdy potrzebujecie gdzieś podjechać taksówką? Wybieracie numer telefonu albo odpalacie aplikację? No właśnie. Jeśli tak właśnie robicie, to wybierając się do Maroka możecie się zdziwić. Troszeczkę 😉 Dzisiaj zabieram Was w podróż marokańskimi taksówkami. Na początek, mamy dwa rodzaje taksówek. Małe i duże. Małe jeżdżą wewnątrz miast, a duże pomiędzy. Ale to nie jedyne różnice między nimi. Ale zanim o nich, to dwa słowa (albo dwadzieścia) o podobieństwach. Taksówki są tanie jak barszcz, dlatego korzysta z nich zdecydowana większość i mieszkańców i turystów. Kierowcy mają z grubsza swoje trasy i głównie na nich jeżdżą, rzadko godząc się na trasę alternatywną (szczegóły znajdziecie poniżej). Taksówkarze jeżdżą jak wariaci, z…

  • Polska

    Halo weekend: Kraków

    O ten wyjazd Y. męczył mnie od dawna. W zasadzie odkąd przyjechał do Polski. Nasłuchał się opowieści jak tam pięknie i męczył i męczył 😉 Ale jakoś zawsze nam było nie po drodze. Aż nagle teściowie mieli przylecieć. I dokąd? A do Krakowa właśnie. No nie mogło być lepszej sposobności. Przylot mieli o 17, więc wyjechaliśmy rano, żeby mieć czas się trochę poszwendać. Ale wiecie, jak to bywa. Po drodze przydarzyły się małe przygody samochodowe, a to jakiś mały człowiek chciał jeść, a to coś i tak koniec końców, to jakoś super dużo czasu to nie mieliśmy. Ot, tyle co by się przejść z okolic dworca plantami do rynku. Potem…