• Love love

    Love love – maj

    Maj od zawsze był jednym z ulubionych miesięcy. Miał jakąś dobrą energię i przynosił dobre rzeczy. 5 lat temu w maju poznałam Y. Dwa lata później w maju wyprawiliśmy nasze wielkie marokańskie wesele. Dwa lata temu maj przyniósł nam wiadomości, że na świecie pojawi się mała I. W tym roku maj to decyzje i szalone kroki, o których jeszcze przez chwilę pomilczymy. Nie długą chwilą, dajcie nam jakiś miesiąc 😉 A co się u nas działo? Chorób (odpukać tfu tfu) jakby mniej, choć nie że wcale. I moglibyśmy może złapać w końcu rytm, gdyby nie… Ramadan. Trochę więc znów mamy nasz domowy multi kulti chaos. Mała dziewczynka zwiedza świat na…

  • Love love

    Love love – kwiecień

    Cześć i czołem! Dawno Wam tu niczego nie polecałam, więc postanowiłam nadrobić to zaniedbanie. Bo owszem, czasu na wszystko ostatnio brakowało, ale gdzieś tam jednym okiem, jednym uchem… 😉 No i dobrze, może to się wszystko zebrało nie tylko w samym kwietniu, ale i miesiącach poprzednich, ale za to to tacy super ulubieńcy, na których gdzieś tam znajdowała się ta chwila i którzy ratowali w trudnych momentach. Bo jeśli mam kilka słów powiedzieć jeszcze, co u nas (a kilka powiedziałam/napisałam już ostatnio o tu), to powiem Wam, że czuję się trochę przeczołgana. I trochę pokorniejsza. Bo to całe chorowanie i te problemy żłobkowe i nie-żłobkowe, to był taki pstryczek w…

  • Pani Matka,  Pogadajmy o życiu

    Wszystko jest kwestią organizacji, czyli gdzie jesteśmy gdy nas nie ma

    Cześć! Nigdy się jakoś nie witam w postach, ale po takiej nieobecności czuję potrzebę jakiegoś zwrotu grzecznościowego. No więc, cześć! Być może ten wpis jeszcze długo by nie powstał, ale poczułam taką moc i taką potrzebę zorganizowania się jednak i napisania go, gdy przeczytałam po raz kolejny na fejsbuku jedno zdanie. Jedno zdanie, które jest największym bullshitem macierzyństwa. I jedno zdanie, które wytrąca mnie z równowagi bardziej niż wszystkie inne. Wszystko jest kwestią organizacji. I pewnie przeszłabym obok tego zdania obojętnie, uznając że to kolejne couchingujące bzdury. Ale to matka matce. I to mnie doprowadza do szału. Już Wam jakiś czas temu pisałam, że uwierzyłam w macierzyńskie dwa bieguny. Że…

  • Love love

    Love love – styczeń

    Ach! I znów muszę napisać – co to był za miesiąc! Przede wszystkim świętowaliśmy, świętowaliśmy i jeszcze więcej świętowaliśmy. Mała, roczna już, dziewczynka rozochociła się w aktywnościach i zaczęła w końcu raczkować w odpowiednim kierunku, a do tego wstawać i już nie upilnujesz 😉 Do tego okazuje się, że jest urodzoną podróżniczką i loty znosi wzorcowo, a kilkugodzinne wizyty na lotnisku to dla niej największa przyjemność i okazja do zaczepiania ludzi. Ale więcej o podróżach z maluchem wkrótce. Tym samym po codziennie zmieniającej się pogodzie w Polsce, wylądowaliśmy w Maroko, w którym wbrew stereotypom wcale nie jest tak ciepło, jak mogłoby się wydawać. Pisząc ten post, siedzę w najcieplejszym swetrze…

  • Pogadajmy o życiu

    31 faktów o mnie na 31 urodziny

    Przeskakująca liczba. Tykający zegar. Jestem kobietą po trzydziestce i już się tego nie wyprę. Okrągłe liczby jakieś są ładniejsze. 30 całkiem mi się podobało. Było takie jedną nogą w powadze, ale jedną wciąż w frywolności. Na 31 kupiłam sobie ciepłą czapkę, czyli chyba jednak ta liczba przynosi trochę rozsądku. Trochę sobie żartuję, trochę rozmyślam nad życiem. Kiedyś urodziny musiały być świętowane. Imprezy, domówki, tańce do rana. W tym roku cieszę się, że w piżamie, na własnej kanapie. Przestały się już liczyć te przeskakujące liczby. Już nie robię z tego wielkiego halo. Może dlatego, że to, czego sama dziś sobie życzę to spokoju, stabilizacji, Moich Ludzi blisko. Może za rok mi…