• Bez ładu i składu,  Pogadajmy o życiu

    It’s time to say goodbye

    Nie spodziewałam się, że taki wpis kiedykolwiek powstanie. Nie dlatego, że myślałam, że to będzie projekt na zawsze, ale dlatego, że takie końce zazwyczaj są ciche i niepostrzeżone. Zazwyczaj rozmywają się w czasie i tak przecież było i w tym przypadku. Od dawna i wpisy na blogu i filmiki na kanale pojawiały się niezwykle rzadko. Na wszystko brakowało czasu i energii. Ale jeszcze do niedawna, to miało się zmienić. Wbrew temu, co przed chwilą napisałam, do niedawna jeszcze planowałam powrót do regularności, do wpisów i filmów. I ja się do tego powrotu porządnie przygotowywałam. Mam cały kalendarz publikacji, kilka mniej i bardziej dokończonych wpisów i nawet kilka nagranych filmików. A…

  • Bez ładu i składu,  Pogadajmy o życiu

    Dream big, czyli jaki był ten 2019

    Poprzedni rok po raz pierwszy zaczęłam z one little word. Powiedziałam sobie wtedy cicho i nieśmiało: dream big. I pozwoliłam sobie marzyć. Pod koniec 2018 i na początku 2019 snuliśmy z Y. śmiałe wizje, popuszczaliśmy wodze fantazji. Zarysowywaliśmy nawet jakieś plany, harmonogramy. W głębi serca myślałam jednak, że na tym się to wszystko skończy. Że zabraknie nam odwagi, że wybierzemy stare, ale pewne. Że coś pójdzie nie tak i się nie uda. I oczywiście, nie wszystkie plany zrealizowaliśmy, nie wszystkie marzenia spełniliśmy. Nie wszystko jest idealnie. Ale bum! Zrobiliśmy to! A teraz po kolei, jak nam minął poprzedni rok. Zima, czyli wygrzewamy się w słonku i mama wraca do pracy…

  • Love love

    Love love – wrzesień

    Zimno! Piszę ten post z pozycji kocowego burito. Jesień to moja ulubiona pora roku, ale muszę jeszcze przyzwyczaić się do norweskiego chłodu, który zaskoczył mnie z dnia na dzień. Dawno nie dzieliłam się ulubieńcami moimi, rzeczami, które szczególnie polubiłam. Ostatnie miesiące były intensywne i specyficzne. Lubiłam głównie miasto nowe nasze, dużo spędzaliśmy więc czasu na eksploracji. Ale dużo też było zderzeń z rzeczywistością, przez co czasu brakowało i miejsca w głowie na przyjemności i lubienie różnych rzeczy. A potem zdarzył się wrzesień. Miesiąc, który zapowiadał się fatalnie. Samotnie. Wymagająco. Spodziewałam, że mnie ten wrzesień rozgniecie, przemieli, przeżuje, wyciśnie ze mnie ostatnie dobre emocje. Nie mogę powiedzieć, że to był lekki…

  • Pogadajmy o życiu

    O łapaniu kilku srok za ogon i czy dałam sobie spokój z blogiem

    Cześć i czołem! Bywam tu rzadko. W ogóle wszędzie wirtualnie aktualnie bywam rzadko. Należy Wam się więc kilka słów wyjaśnienia. Bo tu jakieś vlogi, nagle i niespodziewanie. Tu cisza na blogu jak makiem zasiał. Na insta najpierw wielkie poruszenie, a potem wielka pustka. Czy mi się wszystkiego odechciało? Czy to słomiany zapał po prostu? I po co to tak było rozgrzebać i zostawić? Spróbuj się domyślić, gdzie to mam Zawsze uważałam za przekleństwo mój brak ukierunkowania. Brak wybitnych talentów, na widok których można paść z zachwytu. Zawsze marzyłam, żeby być w czymś najlepsza. Wybitna. A tu klops. Bo ja i może daje sobie radę w kilku tematach, ale daję sobie…

  • Love love

    Love love – maj

    Maj od zawsze był jednym z ulubionych miesięcy. Miał jakąś dobrą energię i przynosił dobre rzeczy. 5 lat temu w maju poznałam Y. Dwa lata później w maju wyprawiliśmy nasze wielkie marokańskie wesele. Dwa lata temu maj przyniósł nam wiadomości, że na świecie pojawi się mała I. W tym roku maj to decyzje i szalone kroki, o których jeszcze przez chwilę pomilczymy. Nie długą chwilą, dajcie nam jakiś miesiąc 😉 A co się u nas działo? Chorób (odpukać tfu tfu) jakby mniej, choć nie że wcale. I moglibyśmy może złapać w końcu rytm, gdyby nie… Ramadan. Trochę więc znów mamy nasz domowy multi kulti chaos. Mała dziewczynka zwiedza świat na…