Pogadajmy o życiu

31 faktów o mnie na 31 urodziny

Przeskakująca liczba. Tykający zegar. Jestem kobietą po trzydziestce i już się tego nie wyprę. Okrągłe liczby jakieś są ładniejsze. 30 całkiem mi się podobało. Było takie jedną nogą w powadze, ale jedną wciąż w frywolności. Na 31 kupiłam sobie ciepłą czapkę, czyli chyba jednak ta liczba przynosi trochę rozsądku.

Trochę sobie żartuję, trochę rozmyślam nad życiem. Kiedyś urodziny musiały być świętowane. Imprezy, domówki, tańce do rana. W tym roku cieszę się, że w piżamie, na własnej kanapie. Przestały się już liczyć te przeskakujące liczby. Już nie robię z tego wielkiego halo. Może dlatego, że to, czego sama dziś sobie życzę to spokoju, stabilizacji, Moich Ludzi blisko. Może za rok mi się odmieni. Może znów będę tańczyć do rana. Dziś jestem taka. 31-letnia.

Milion pomysłów na siebie

  • Jak byłam mała marzyłam, żeby zapowiadać pociągi na stacji PKP
  • Albo sprzedawać gazety w kiosku
  • Jako dziecko marzyłam o figurowej jeździe na łyżwach, z ukrycia podglądałam lecące późną nocą w telewizji pokazy z mistrzostw
  • Moim planem awaryjnym, gdybym nie zdała matury, miał być wyjazd do Boliwii

Marzycielka

  • Od lat marzę o wypasionym balkonie – z hamakiem, mini ogródkiem i lampionami. Kiedyś mi się to uda.
  • Marzy mi się też piękne urbanjungle, ale potrafię uśmiercić absolutnie każdą roślinę
  • Zawsze marzyłam, żeby mieć więcej piegów, rude włosy i nosić okulary
  • Gdybym mogła mieszkać w zupełnie dowolnym mieszkaniu/domu, to wybrałabym mieszkanie w kamienicy, koniecznie z wielkimi parapetami

A w przeszłości…

  • Grałam trochę na gitarze (tak naprawdę, to znałam tylko kilka chwytów, ale co najmniej kilkanaście piosenek, które dało się na nich zagrać), ale…
  • Ograniczona znajomość nie przeszkodziła mi w napisaniu kilku piosenek
  • Najfajniejsze wspomnienie ze studiów to drobny, 2,5-letni epizod w radiu <3
  • Miałam też 2,5-letni (jakaś magiczna liczba) epizod warszawski. Wtedy jakoś nie lubiłam tam mieszkać i marzyłam wciąż o powrocie do Wrocławia, za to teraz bywam tam z największą przyjemnością

Każdy ma swoje demony i uzależnienia

  • Jestem totalnie uzależniona od kawy i pijam ją nawet późnym wieczorem
  • Kocham wszelkie materiały papiernicze, nałogowo kupuję wszelkie kolorowe karteczki, zakreślacze i spinacze. Nie wspomnę o pięknych zeszytach, notatnikach i kalendarzach.
  • Nie ma czegoś takiego jak „za dużo kubków”
  • Mam manię prześladowczą, że zgubię świeżo skasowany bilet w tramwaju i potrafię kilkanaście razy sprawdzić, czy aby na pewno jest w mojej kieszeni

Nie ma ideałów…

  • Jestem totalnie nieasertywna. Ale plis, nie próbujcie tego wykorzystywać
  • Nie lubię rozmawiać przez telefon. Zdecydowanie jako sposób komunikacji wybieram formę pisaną
  • W moich poleceniach nieprzypadkowo nie ma filmów. Niemal ich nie oglądam, bo… zawsze zasypiam po 15 minutach. Nie działa to w przypadku seriali.
  • Nie potrafię robić tylko jednej rzeczy na raz, skupienie nie jest moją mocną stroną
  • Jestem straszną bałaganiarą
  • Łatwo się wzruszam i popłakuję przy każdej nadarzającej się okazji
  • Nie umiem pływać
  • W ciąży przytyłam 20 kg (dla tych ciastek i ciasteczek było warto! Pewnie dlatego I. jest teraz taka słodka 😉)
  • Umiem mrugać tylko lewym okiem, prawe nie jest połączone w tym zakresie z mózgiem
  • Nie ma dla mnie gorszej kary niż siedzenie przy biurku, dlatego czasami nawet w pracy można mnie zastać… siedzącą na podłodze

… a jednak jestem 😀

  • Zanim miałam I. całą jesień i zimę spędzałam zahibernowana w kocu
  • Każdą zimę rozpoczynam mocnym postanowieniem noszenia czapki, zakupuję nową i po tygodniu znów jej nie noszę (w tym roku nie zakupiłam na początku zimy, a dopiero teraz, może to coś odmieni)
  • Uwielbiam latać samolotem i atmosferę lotnisk
  • Nie ma dla mnie gorszego wyzwania niż zakup butów. Jestem chyba najbardziej wymagającą osobą na tej planecie
  • Jestem szczęśliwa <3

Follow my blog with Bloglovin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *