• Love love

    Love love – kwiecień

    Cześć i czołem! Dawno Wam tu niczego nie polecałam, więc postanowiłam nadrobić to zaniedbanie. Bo owszem, czasu na wszystko ostatnio brakowało, ale gdzieś tam jednym okiem, jednym uchem… 😉 No i dobrze, może to się wszystko zebrało nie tylko w samym kwietniu, ale i miesiącach poprzednich, ale za to to tacy super ulubieńcy, na których gdzieś tam znajdowała się ta chwila i którzy ratowali w trudnych momentach. Bo jeśli mam kilka słów powiedzieć jeszcze, co u nas (a kilka powiedziałam/napisałam już ostatnio o tu), to powiem Wam, że czuję się trochę przeczołgana. I trochę pokorniejsza. Bo to całe chorowanie i te problemy żłobkowe i nie-żłobkowe, to był taki pstryczek w…

  • Maroko

    W krainie dywanów, czyli co warto przywieźć z Maroka?

    Kiedy byłam po raz pierwszy w Maroku, spotkałyśmy (bo to był babski wyjazd i wcale jeszcze Y. nie znałam) w hostelu obcokrajowców. Gadka szmatka i słyszymy, że idą na zakupy, bo jednym z celów ich podróży jest kupienie sobie tanich conversów. No spoko spoko, tylko wiecie, że te tanie to po prostu podróby? Tak jak większość rzeczy sygnowanych znanym logo, które znajdziecie na ulicznych straganach. Ja tam się nie znam i nie umiem rozróżnić oryginału od podróbki, ale niech Was nie zmylą szokująco niskie ceny. Zbyt tanie oznacza podejrzane. To skoro już powiedziałam, czego nie kupować, powiedzmy sobie na co warto wydać hajsy jadąc do Maroka. Oczywiście naszym subiektywnym zdaniem…

  • Pani Matka,  Pogadajmy o życiu

    Wszystko jest kwestią organizacji, czyli gdzie jesteśmy gdy nas nie ma

    Cześć! Nigdy się jakoś nie witam w postach, ale po takiej nieobecności czuję potrzebę jakiegoś zwrotu grzecznościowego. No więc, cześć! Być może ten wpis jeszcze długo by nie powstał, ale poczułam taką moc i taką potrzebę zorganizowania się jednak i napisania go, gdy przeczytałam po raz kolejny na fejsbuku jedno zdanie. Jedno zdanie, które jest największym bullshitem macierzyństwa. I jedno zdanie, które wytrąca mnie z równowagi bardziej niż wszystkie inne. Wszystko jest kwestią organizacji. I pewnie przeszłabym obok tego zdania obojętnie, uznając że to kolejne couchingujące bzdury. Ale to matka matce. I to mnie doprowadza do szału. Już Wam jakiś czas temu pisałam, że uwierzyłam w macierzyńskie dwa bieguny. Że…