• Pani Matka

    Chciałabym mieć jaja

    Wiecie o mnie już trochę. Na przykład to, że nie lubię wtrącania w cudze życie, a szczególnie już w cudze rodzicielstwo. Każdy (dobrze, prawie każdy) rodzic chce jak najlepiej dla swojego potomstwa. I każdy robi tak, jak jest jego zdaniem najlepiej. Dla dziecka i dla niej/niego. Ale jest taki jeden temat, który mnie mierzi niemiłosiernie. Doprowadza do furii i pary z nosa. I bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć w tych sytuacjach jaja. I jednak się wtrącić. Zaprotestować. Albo chociaż tupnąć nogą. Może nawet bardziej niż w tych, gdy ktoś obcy dotyka mojego dziecka. Siedzimy sobie z I. na huśtawce, bo to ulubiona rozrywka mojej córki. Bujamy się na całego…

  • Pani Córka

    Kim Ty będziesz, jak dorośniesz?

    Droga córeczko! Trzeba to w końcu przyznać. Jesteśmy fatalnymi rodzicami. Nie zaplanowaliśmy Twojej przyszłości. Nie wiemy, kim Ty będziesz, gdy dorośniesz. Nie wymyśliliśmy szkół i uniwersytetów. Ba, nawet żłobka Ci jeszcze nie wybraliśmy. Chociaż ludzie z internetów mówią, że to raczej dobrze o nas świadczy. Żłobki bowiem nie są dla dzieci. Żłobki to zło w najczystszej postaci. Kto dziecko oddaje do żłobka, ten nie ma serca. A jeśli nie stać go, żeby zrobić sobie kilka lat przerwy w pracy, albo chociaż, żeby nianię zatrudnić, ten nigdy nie powinien mieć dzieci. Nasze opóźnienie w planowaniu Twojej przyszłości ratuje nas więc chociaż w tym wypadku. Ale kim Ty być możesz, nad tym…

  • Związek (z)mieszany

    Mój mąż był w więzieniu

    Otóż, mój mąż był w więzieniu. Ok, nie dosłownie, ale tak się właśnie czuł. Przez ostatnie kilka miesięcy czuł się jak w klatce, uwięziony między paragrafami i papierami. Polecieć do Maroka odwiedzić rodzinę? Nie ma mowy. Wybrać się na małe wakacje za granicę? No way. Zmienić pracę? No możesz próbować, ale raczej nie powinieneś. A dopóki nie masz magicznego stempla (o czym poniżej), to nawet swoją obecną pracę porzuć. Lepiej siedź na tyłku, nie wychylaj się. Nie pytaj. Czekaj. Dzisiaj opowiem Wam historię legalizacji pobytu Y. w Polsce. Nie będę tu wrzucać wszystkich wymogów formalnych, ani ścieżek do wydeptania sobie w urzędzie – jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o formalnościach,…

  • Pani Matka

    Dlaczego nie wierzę matkom polkom?

    Mam wrażenie, że matki dzielą się na dwa obozy. Ten, w którym macierzyństwo to najlepsze co je spotkało, nic co przed i po dziecku nie ma sensu, z dzieckiem wszystko można, w niczym nie przeszkadza i jest najpiękniej, najlepiej, brokat, jednorożce, tęcza (chciałoby się dopisać: i rzyg). Oraz ten, w którym dziecko dezorganizuje, demotywuje, z dzieckiem nie można niczego, nawet umyć włosów, zjeść śniadania, kawa tylko zimna, mieszkanie zapuszczone i niechże ono już pójdzie do szkoły. I teraz naszła mnie refleksja, że czytający ten blog przypiszą mnie zapewne do obozu numer dwa. O mamo, mamo, po co mi był ten sarkazm i ironia? 😉 Okej, trochę przerysowuję ten podział i…

  • Love love

    Love love – październik

    To był trochę dziwny miesiąc. Niby nie działo się nic szczególnego, a minął jakoś szybciej niż poprzednie, które i tak już pędziły jak szalone. Znów walczyliśmy z urzędami (bleh, napiszę więcej jak przestanę mieć odruch wiadomo jaki w tym temacie). Dużo gotowaliśmy i jeszcze więcej jedliśmy. W naszym życiu wydarzyło się najlepsze ciasto marchewkowe z kremem z masłem orzechowym ever <3 Poza tym łapaliśmy ostatnie promienie słońca i rozmyślaliśmy o przyszłości. Mała dziewczynka kontynuuje swoje ćwiczenia jogi i osiąga kolejne levele sprawności (w przeciwieństwie do jej matki, które osiąga kolejne levele, ale w jedzeniu ciasteczek). Postanowiła też (córka, nie matka) zostać prawie dorosłym człowiekiem i drzemkę czyni już tylko raz…