• Zjedzmy coś

    Niezbędniki marokańskiej kuchni i przepis na gemilę

    Marokańska kuchnia Może być bez sztućców i w zasadzie też bez talerzy. No, miseczka na zupę może się przydać, choć i bez niej da radę. Mogłabym wymieniać bez końca rzeczy, bez których się da, ale szybciej będzie jak powiem, co jest obowiązkowe. Bo tych prawdziwych niezbędników nie jest tak wiele, ale serio, znajdziecie je w każdym marokańskim domu. Dwie rzeczy do gotowania są kluczowe. Po pierwsze, tajin (czytaj: tażin), czyli gliniana podstawka ze stożkową przykrywką (napiszę Wam o nim niedługo więcej). Po drugie, gemila (czytaj: gemila ;)), czyli po prostu garnek. Może być to garnek zwykły, najzwyklejszy, z pokrywką. Idealnie jeśli jest to szybkowar. Podczas naszego zeszłorocznego pobytu u teściów…

  • Pani Matka

    Matka-wariatka w dolby surround

    Matki, babki, teściowe, ciotki, siostry, kuzynki, szwagierki i bratowe, sąsiadki, przyjaciółki, znajome, panie z warzywniaka, piekarni i mięsnego, fryzjerka i kosmetyczka, koleżanki z pracy, inne matki, madki, internautki, blogerki, youtuberki, instagramerki, panie w kolejkach w sklepie, panie w tramwaju, lekarze, położne, pielęgniarki. Panowie? Tak, panowie też, choć rzadziej i w mniejszej skali. Co ich wszystkich łączy? Otóż wszyscy oni wiedzą lepiej od Ciebie, jak zająć się Twoim dzieckiem. Skąd oni to wiedzą, skoro Ty nie wiesz? Ano mają wiedzę tajemną. Każdy swoją. I chętnie się nią z Tobą podzielą, czy tego chcesz, czy nie. A czemu to dziecko nie ma czapeczki?  A czy mu nie zimno? Uszka zawieje. Ojej, niech…

  • Pani Córka

    Czy dziecko to też człowiek?

    Sytuacja nr 1. Stoimy w kolejce do kasy w osiedlowym dyskoncie, takim na A. My, czyli ja i Mała Kluska w wózku. Dziecko moje w swoim porannym nastroju pełnym powagi patrzy przed siebie. Czasem tak miewa, jako i ja i ojciec jej również. Nagle kątem oka widzę, że czyjaś ręka znajduje się w wózku i zaraz za nią kolejna, mniejsza. “Ale nie ma Pani nic przeciwko, żeby dotknąć dzidziusia?” Burczę coś cicho pod nosem, bo nastrój to mam w sumie jako i moja córka. “Ale co ten dzidziuś nic się nie śmieje, jak ja go tak za nóżkę?”   Sytuacja nr 2. Niedzielny poranek. Kraków. Córka moja, generalnie zaprzeczenie historii…

  • Love love

    Love love – wrzesień

    Wrzesień minął jak szalony. Jeszcze grzał letnim słońcem, ale pachniał już jesienią. Zaczęliśmy go mini wakacjami w Krakowie, a kończymy pod kocem, z ciepłą herbatą. Nie ukrywajmy, jesień się w tym wrześniu rozhulała na całego, ale ja nie mam nic przeciwko. Oficjalnie wyznaję, że to moja ulubiona pora roku. I tak jak niektórym chce się bardziej na początek roku lub na wiosnę, tak mi się bardziej chce na jesień. Rozpoczęliśmy więc sezon na herbatę z miodem i cytryną i domowe ciasta. Szalałam w kuchni i eksperymentowałam z nowymi przepisami. Moja dziewczyna weszła w okres buntu, bo wiecie, czapka, kurtka i skarpetki. Nadal przeżywa fascynację swoimi stopami i wygląda na to,…

  • Maroko

    Halo, taxi! – czyli instrukcja obsługi marokańskich taksówek

    Co robicie, gdy potrzebujecie gdzieś podjechać taksówką? Wybieracie numer telefonu albo odpalacie aplikację? No właśnie. Jeśli tak właśnie robicie, to wybierając się do Maroka możecie się zdziwić. Troszeczkę 😉 Dzisiaj zabieram Was w podróż marokańskimi taksówkami. Na początek, mamy dwa rodzaje taksówek. Małe i duże. Małe jeżdżą wewnątrz miast, a duże pomiędzy. Ale to nie jedyne różnice między nimi. Ale zanim o nich, to dwa słowa (albo dwadzieścia) o podobieństwach. Taksówki są tanie jak barszcz, dlatego korzysta z nich zdecydowana większość i mieszkańców i turystów. Kierowcy mają z grubsza swoje trasy i głównie na nich jeżdżą, rzadko godząc się na trasę alternatywną (szczegóły znajdziecie poniżej). Taksówkarze jeżdżą jak wariaci, z…