• Love love,  Pani Matka

    Love love – Małesoowki

    Można by mi przypisać szereg różnych cech, ale z pewnością, jedną z naczelnych powinna być oszczędna. Nie skąpa, chytra, czy dusigrosz. To brzmi źle. Ale oszczędna, to jakoś nawet tak miło. Bo ja, drodzy państwo, całkiem lubię kupować, tylko lubię robić to sprytnie. Tak mi to weszło w krew, że na komplement “ale ładna bluzka” zamiast podziękować odpowiem “Z wyprzedaży, 50% taniej”. No tak już mam i nic na to nie poradzę. Kiedy byłam w ciąży namiętnie obserwowałam mamowe instagramy. Te piękne bobasy w jeszcze piękniejszych sukienusiach. A potem szłam (oczywiście tylko wirtualnie) i siwiałam siwiałam siwiałam. Bo jak moją córkę kocham, tak stówka czy dwie na sukienusie dla niej…

  • Związek (z)mieszany

    3 refleksje po wizycie teściów

    Kto nas śledzi na facebooku i/lub instagramie (a warto, chodźcie chodźcie), ten wie, że sierpień upłynął nam pod znakiem wizyty teściów. Co prawda zanim przyjechali kosztowało nas to sporo nerwów (ach ta ambasada!), ale było najmilej na świecie. Dzięki tej wizycie wybraliśmy się też na wycieczkę do Krakowa, a i mnie i panu mężowi udało się kilka razy wyskoczyć sam na sam (dobra, tylko załatwiać różne sprawy, ale nawet wyprawa do mechanika może być małą randką, prawda?). No i niestety, stara prawda i tu nadeszła – wszystko co dobre, szybko się kończy. A wszystko, co się kończy, powoduje u mnie jakieś refleksje i podsumowania. No to proszę, 3 przemyślenia po…

  • Polska

    Halo weekend: Kraków

    O ten wyjazd Y. męczył mnie od dawna. W zasadzie odkąd przyjechał do Polski. Nasłuchał się opowieści jak tam pięknie i męczył i męczył 😉 Ale jakoś zawsze nam było nie po drodze. Aż nagle teściowie mieli przylecieć. I dokąd? A do Krakowa właśnie. No nie mogło być lepszej sposobności. Przylot mieli o 17, więc wyjechaliśmy rano, żeby mieć czas się trochę poszwendać. Ale wiecie, jak to bywa. Po drodze przydarzyły się małe przygody samochodowe, a to jakiś mały człowiek chciał jeść, a to coś i tak koniec końców, to jakoś super dużo czasu to nie mieliśmy. Ot, tyle co by się przejść z okolic dworca plantami do rynku. Potem…

  • Związek (z)mieszany

    Cudzoziemka w raju urzędników

    Już mi niosą suknię z welonem i ślubuję Ci miłość, wierność… I hop, po ślubie. Myślicie, że w Maroku to takie łatwe? Oj nie, nie. A przynajmniej nie, jeśli bierzecie ślub z cudzoziemką. Ciekawi, co musieliśmy zrobić, żeby zostać The Barhounes? TONY MAKULATURY Otóż, drodzy Państwo, wszystko zaczyna się w zimowej Polsce. Robię rundkę po urzędach i innych instytucjach. I owszem, są dokumenty najzwyczajniejsze, których i do ślubu w Polsce potrzeba. A to akt urodzenia, zaświadczenie o stanie cywilnym, zaświadczenie o możliwości zawarcia ślubu za granicą (to może do ślubu w Polsce nie, ale łatwe i zwyczajne, do wszystkich innych krajów też potrzebne), ale to nie koniec. Przyda się też zaświadczenie…

  • Love love

    Love love – sierpień

    Ach ten sierpień! To była istna sinusoida. Dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze, źle, dobrze i tak w kółko. Na pewno na nudę nie można było narzekać. Przetrwaliśmy kontakty z polską ambasadą, choć łatwo nie było. Moczyliśmy nogi (a niektórzy i więcej) w różnych zbiornikach wodnych. Chowaliśmy się przed upałami i relaksowaliśmy się na piknikach. Świętowaliśmy i napełnialiśmy brzuszki. Niektórzy się postarzeli. Inni tylko urośli. Przyjechali w końcu w odwiedziny moi teściowie. Wspomniałam już o napełnianiu brzuszków? 😉 Odnowiłam moje postanowienie niejedzenia słodyczy i wróciłam na rower. Nasza dziewczyna jeszcze głośniej piszczy i jeszcze głośniej się śmieje. Zawodowo też szczypie i wyrywa włosy. A i wyrzuca zabawki z wózka, więc znów…