• Oko na Maroko

    Radar na Marokańczyka

    Piątkowe popołudnie. Wpadamy zdyszani na krakowskie lotnisko (bo przecież mieliśmy być przed czasem, a wyszło jak zwykle). Sprawdzamy tablicę przylotów. Jest, wylądowali. Ale jeszcze kontrola paszportów, odbiór bagażu, więc nie jesteśmy jeszcze tak całkiem spóźnieni. Ale czy na pewno wszystko ok? Czemu jeszcze nie wychodzą? Czy na pewno z kontrolą wszystko poszło gładko? Y. krąży poddenerwowany, my z I. grzecznie czekamy przy drzwiach i zaglądamy do środka za każdym razem, gdy ktoś wychodzi. Nadal ich nie widać. Y. krąży jeszcze szybciej i jest coraz bardziej zdenerwowany. Obok mnie stoi dwóch mężczyzn. Starszy (Polak) pyta młodszego z nieco ciemniejszym kolorem skóry: “A mama będzie miała na sobie chustkę?”. Domyślam się, że…

  • Zjedzmy coś

    Gdzie te ręce i najprostszy przepis na marokańskie śniadanie

    Jeśli Maroko jest dopiero na Waszej podróżniczej liście marzeń (no bo jest, prawda?), to musicie znać pewną prawdę o tamtejszych zwyczajach kulinarnych. Maroko to królestwa chleba i pieczywa wszelakiego. Na każdym kroku spotkacie a to uliczny stragan (tu częściej tylko jeden rodzaj chleba), a to małą piekarnię oferującą wybór co najmniej kilkunastu rodzajów. A to bardziej podobne do naleśników, a to przypominające nasz pszenny pachnący bochen (choć w nieco innym kształcie), a to takie niewiadomo co, co trochę jest włosami, a trochę niewiadomo czym. Kiedyś (jak dobry los pozwoli mi znów pozjadać te wszystkie rodzaje i przy okazji porobić zdjęcia) zrobię Wam chlebowy przegląd. Dzisiaj musicie uwierzyć mi na słowo,…

  • Pani Córka

    3 rzeczy, w które wierzyłam zanim zostałam mamą

    Niby człowiek wie, że każde dziecko jest inne. Że już od pierwszych chwil ma jakieś preferencje. Że nie wszystko będzie lubić, a pewne rzeczy polubi do szaleństwa. Niby człowiek wie, że piękne zdjęcia instamatek pokazują tylko bardzo okrojoną rzeczywistość (a czasem i fikcję nawet). Niby wie, a trochę jednak nie wie. I potem się człowiek dziwi najprostszym rzeczom, jako i ja się dziwiłam. Oto przedstawiam Wam 3 mity o dzieciach, w które wierzyłam (tak, możecie się pukać w głowę na mój widok). Dzieci lubią jazdę wózkiem W głowie miałam obraz mniej więcej taki: moje dziecko rozkosznie śpi w wózku z zaróżowionymi policzkami. A ja pcham ten wózek jedną ręką, w…

  • Związek (z)mieszany

    Walka z wiatrakami, czy walka z urzędami, czyli jak to jest być żoną cudzoziemca w Polsce

    Cudzoziemiec w urzędzie Mój mąż jest w Polsce od dziewiętnastu miesięcy. Wiele się przez ten czas wydarzyło. Ale jakbym miała powiedzieć, co przez te dziewiętnaście miesięcy robiliśmy najczęściej, to powiedziałabym, że… odwiedzaliśmy urzędy (czasem też w ramach rozrywki pisaliśmy pisma lub wydzwanialiśmy). Z ciekawości policzyłam, ile mniej więcej było tych wizyt. Ledwo jakieś trzydzieści. 30. 30! Trzydzieści wizyt w polskich urzędach. Jak to mówią, co mnie nie zabije… RZECZ O WIZYTACH RODZINNYCH, CZYLI JAK ZDOBYĆ WIZĘ DO POLSKI Jeśli jesteś żoną/mężem/partnerką/partnerem cudzoziemca z Unii Europejskiej, to jak masz ochotę odwiedzić teściów, to wsiadasz w samolot i za dwie godziny jesteś. W ramach rewanżu teściowie mogą zrobić ci niezapowiedziany nalot w…

  • Związek (z)mieszany

    Teściowa niemowa

    Pamiętacie jak jakiś czas temu pisałam o tęsknocie za teściową? Nikt mi nie dowierzał 😉 A jednak, to prawda. Moja teściowa to skarb. Teściowa – niemowa. Kto by o takiej nie marzył? Żarty żartami (chociaż serio myślę, że to niemówienie dużo ułatwia), ale z moją teściową to ja mam taką relację, że nigdy się nie spodziewałam, że można z teściową taką mieć. Z tą tęsknotą za nią wcale nie kłamałam, ani nawet trochę nie przesadziłam. Po prostu bardzo ją lubię i to jest taka sympatia od pierwszego wejrzenia.   Pewnie stukacie się w głowę teraz, nie? Oszalała! Jak można nawiązać relację z kimś, z kim się wcale nie rozmawia. Ano…