• Pani Matka

    Jednoręki bandyta

    Ale przyznam się tu – jestem matką, która nosi. Jak młoda marudzi, a ja muszę coś zrobić, to biorę na ręce. Czyli najgorzej! Bo noszę i przyzwyczaję, a dziecko musi czasem popłakać (pozdrawiam prawą stronę), a jakbym w chuście nosiła, to dwie ręce miałabym wolne i dzieć byłby zadowolony (pozdrawiam lewą stronę). I tak tkwię w swojej beznadziei, jako matka niereformowalna, roboczo nazywana jednorękim bandytą. I cóż, że można by było łatwiej, szybciej i przyjemniej. Ja tu wszak nabywam nowe umiejętności, które wpiszę sobie później do CV.

  • Związek (z)mieszany

    Tak samo, tylko odwrotnie – czyli jak to jest być w związku z cudzoziemcem

    Jak to jest być w związku z cudzoziemcem? Kiedyś słyszałam to pytanie kilka razy w tygodniu. Teraz już zdecydowanie rzadziej, bo jakoś tak się wydaje, że jak mieszkamy w jednym kraju, to jakby związek już ze swoim. I prawda jest taka, że bardzo długo nie potrafiłam na to pytanie odpowiedzieć. No bo jak to jest? Zwyczajnie. Normalnie. Jak w każdym innym związku. Tak samo się razem śmiejemy i tak samo kłócimy, jak wszystkie inne pary. Trochę mi zajęło zobaczenie, że często (a może tylko czasami?) trochę od tych standardowych par się różnimy. Że czasem się nie pokłócimy, bo nie chce nam się szukać odpowiednich słów po angielsku. Czasem się nie…

  • Pani Matka

    Jak z bicza strzelił

    Moja dziewczyna o tysiącu imion skończyła pół roku. Mogłabym napisać jak z dnia na dzień jest coraz większym słodziakiem. Jak z największym zaangażowaniem rozmawia z oknem i lampami. Jak nieustannie przeżywa fascynację swoimi stopami. Jak musi wszystkiego dotknąć i polizać, zwłaszcza jeśli jest brudne i mokre. Jak się uśmiecha się na widok swojego taty. Mogłabym tak pisać do jutra, ale nie mam tyle czasu, bo żeby napisać ten post muszę  głośno mruczeć hymn Stanów Zjednoczonych (nie pytajcie).  Ale mimo nieustających zachwytów nad tą moją Kluseczką, dzisiaj napiszę o sobie, o nas, rodzicach. Bo owszem, I. kończy dziś pół roku. Ale to też pół roku nas, jako rodziców. I taka mnie…

  • Bez ładu i składu

    Dzień dobry

    Ja wiem, że jedni cicho zaśmieją się pod nosem, inni głośno parskną. Bloga sobie wymyśliła. Co to za pomysł??? Pewnie będzie pisać jakieś głupoty (a pewnie będę ;)).  Spotted: madka. Już tylko o dziecku. Ekshibicjonistka i grafomanka. Może i tak będzie. Może to głupi pomysł. Ale wiecie jak to jest jak się od kilku miesięcy rozmawia głównie z małym bobasem? Młoda co prawda coraz więcej odpowiada, ale wyłącznie w sobie znanym języku. A mi się myśli kłębią w głowie. I o tym jak to jest być rodzicem i jak dalekie to bardzo od tego, co sobie kiedyś myślałam. I o tym jak to jest mieć taką rodzinę wielokulturowa i wielojęzykową.…