• Bez ładu i składu,  Pogadajmy o życiu

    Dream big, czyli jaki był ten 2019

    Poprzedni rok po raz pierwszy zaczęłam z one little word. Powiedziałam sobie wtedy cicho i nieśmiało: dream big. I pozwoliłam sobie marzyć. Pod koniec 2018 i na początku 2019 snuliśmy z Y. śmiałe wizje, popuszczaliśmy wodze fantazji. Zarysowywaliśmy nawet jakieś plany, harmonogramy. W głębi serca myślałam jednak, że na tym się to wszystko skończy. Że zabraknie nam odwagi, że wybierzemy stare, ale pewne. Że coś pójdzie nie tak i się nie uda. I oczywiście, nie wszystkie plany zrealizowaliśmy, nie wszystkie marzenia spełniliśmy. Nie wszystko jest idealnie. Ale bum! Zrobiliśmy to! A teraz po kolei, jak nam minął poprzedni rok. Zima, czyli wygrzewamy się w słonku i mama wraca do pracy…

  • Emigracja dla początkujących

    Czego nauczyły mnie pierwsze miesiące pracy w Norwegii?

    Jest poniedziałek, ósma rano. Za oknem jeszcze ciemno. Przez ostatnią godzinę przekroiłam już kilkadziesiąt bułek i bagietek i posmarowałam masłem. Obsłużyłam kilkunastu klientów. Stojąc przy kasie, patrzę na witrynę sklepu. Pada śnieg. Jedzie tramwaj. Ludzie się spieszą. A ja? Ja czuję się szczęśliwa tu, gdzie jestem. Wyjeżdżając do Norwegii wiele osób martwiło się o moją “karierę”. Wyższe wykształcenie, 10 lat doświadczenia zawodowego jako badacz marketingowy. Może nie będziesz musiała wykonywać podstawowych prac, może nie będzie tak źle. I na co było tyle lat nauki, skoro teraz będziesz zmywać podłogi, albo co najwyżej talerze. Niektórzy byli zawiedzenie, rozczarowani, zmartwieni. Jak to się stało? Co ja wyprawiam? Lekcja 1. Wstyd to kraść,…

  • Związek (z)mieszany

    Odpowiedzi na wszystkie pytania dot. ślubu, itp. itd.

    Mój mąż wrócił do Oslo i wszystko jest inaczej. Jego youtubowa kariera się rozwija, a wraz z nią dziesiątki pytań dziennie. Jak wziąć ślub z cudzoziemką, jak zdobyć wizę, jak w Polsce, w Europie, w Norwegii. Jak to, tamto i siamto. Chłop się nie może oderwać od telefonu, a sygnał nadchodzących wiadomość stał się naturalnym odgłosem naszego domu. Moja popularność znacznie mniejsza, więc i wiadomości nie w dziesiątkach przychodzą. Ale kilka tygodniowo co najmniej. I tak te wiadomości wszystkie, pytania niekończące się natchnęły nas do pewnych refleksji. I żeby było jasne, ja bardzo lubię wiadomości dostawać i z chęcią na nie odpisuje. Ale do czasu. Wszystko zaraz wyjaśnię, ale jeszcze…

  • Love love

    Love love – wrzesień

    Zimno! Piszę ten post z pozycji kocowego burito. Jesień to moja ulubiona pora roku, ale muszę jeszcze przyzwyczaić się do norweskiego chłodu, który zaskoczył mnie z dnia na dzień. Dawno nie dzieliłam się ulubieńcami moimi, rzeczami, które szczególnie polubiłam. Ostatnie miesiące były intensywne i specyficzne. Lubiłam głównie miasto nowe nasze, dużo spędzaliśmy więc czasu na eksploracji. Ale dużo też było zderzeń z rzeczywistością, przez co czasu brakowało i miejsca w głowie na przyjemności i lubienie różnych rzeczy. A potem zdarzył się wrzesień. Miesiąc, który zapowiadał się fatalnie. Samotnie. Wymagająco. Spodziewałam, że mnie ten wrzesień rozgniecie, przemieli, przeżuje, wyciśnie ze mnie ostatnie dobre emocje. Nie mogę powiedzieć, że to był lekki…