• Maroko

    Moulay Bousselham – czyli gdzie pojechać w Maroku, żeby się zrelaksować

    Mam listę co najmniej kilkunastu wpisów, które chce Wam w niedługim czasie napisać o Maroko. W głowie od nadmiaru bodźców nieustanne przerzucanie, który z nich powinien być pierwszy. Aż kilka dni temu pojechaliśmy TAM. Do miejsca, które wszystko układa w głowie. Które daje spokój i relaks, a jednocześnie dobrą energię. Do miejsca, gdzie człowiek zaczyna czuć, że prawdziwe życie, to jest proste życie. I że do szczęścia wcale nie trzeba wiele. Dzisiaj zabieram Was do Moulay Bousselham. Mojego ulubionego miejsca na świecie. Tu zamierzamy z Y. spędzić emeryturę. A może Wy będziecie mieli ochotę wpaść na kilka dni? Życie w zgodzie z naturą Wioska rybacka. Otoczona farmami truskawek (najlepsze! eksportowane…

  • Love love

    Love love – styczeń

    Ach! I znów muszę napisać – co to był za miesiąc! Przede wszystkim świętowaliśmy, świętowaliśmy i jeszcze więcej świętowaliśmy. Mała, roczna już, dziewczynka rozochociła się w aktywnościach i zaczęła w końcu raczkować w odpowiednim kierunku, a do tego wstawać i już nie upilnujesz 😉 Do tego okazuje się, że jest urodzoną podróżniczką i loty znosi wzorcowo, a kilkugodzinne wizyty na lotnisku to dla niej największa przyjemność i okazja do zaczepiania ludzi. Ale więcej o podróżach z maluchem wkrótce. Tym samym po codziennie zmieniającej się pogodzie w Polsce, wylądowaliśmy w Maroko, w którym wbrew stereotypom wcale nie jest tak ciepło, jak mogłoby się wydawać. Pisząc ten post, siedzę w najcieplejszym swetrze…

  • Pani Matka

    Żadnych dzieci zimą – edycja 2019

    Pamiętacie mój zeszłoroczny wpis o złych stronach rodzenia dzieci zimą? Początkowo nosił on tytuł “Nie rodźcie dzieci zimą” i długo byłam zła, że go zmieniłam, bo podobał mi się on bardziej. Już wtedy musiała jednak zadziałać moja podświadomość, bo dzieci i zima, to zdecydowanie nie jest dobre połączenie, nie tylko w kontekście rodzenia 😉 Kombinezon W kwestii ubierania się, niewiele zmieniło się od zeszłego roku. No, może poza tym, że w zeszłym roku dziecko krzyczało i płakało. W tym roku dziecko krzyczy, płacze, wierzga, nie zgina kończyn, skacze, robi przewroty i bije matkę. Proszę nie dzwonić na policję, ja jej tę przemoc wybaczam. Ok, bądźmy jednak uczciwi, nie jest tak…

  • Związek (z)mieszany

    Jak przetrwać w związku na odległość

    Wyjechał 12 dni temu. Skreślam dni w kalendarzu. Kompulsywnie sprawdzam telefon, czy nie dzwonił, nie pisał. Jeszcze jeden dzień. A potem wrócimy do domu razem. Wpadniemy w błogą rutynę. Czasami będziemy się nudzić. Dzwonić wyłącznie po to, żeby zapytać, co kupić po drodze. Nie będziemy szukać wrażeń. W zapętleniu będziemy pytać, co zjemy później. Będziemy się denerwować, że znowu bałagan i że trzeba zdjąć pranie z suszarki. Będziemy pod jednym dachem, pod jedną kołdrą. Razem. Kto nie żył w związku na odległość, ten nie wie, jak ta proza smakuje. Jak zapiera dech w piersiach fakt, że on tam jest. Czeka. Nie 3000km dalej, ale te kilka kroków. 13 dni bez…

  • Pogadajmy o życiu

    31 faktów o mnie na 31 urodziny

    Przeskakująca liczba. Tykający zegar. Jestem kobietą po trzydziestce i już się tego nie wyprę. Okrągłe liczby jakieś są ładniejsze. 30 całkiem mi się podobało. Było takie jedną nogą w powadze, ale jedną wciąż w frywolności. Na 31 kupiłam sobie ciepłą czapkę, czyli chyba jednak ta liczba przynosi trochę rozsądku. Trochę sobie żartuję, trochę rozmyślam nad życiem. Kiedyś urodziny musiały być świętowane. Imprezy, domówki, tańce do rana. W tym roku cieszę się, że w piżamie, na własnej kanapie. Przestały się już liczyć te przeskakujące liczby. Już nie robię z tego wielkiego halo. Może dlatego, że to, czego sama dziś sobie życzę to spokoju, stabilizacji, Moich Ludzi blisko. Może za rok mi…