• Z pamiętnika emigrantów

    Czego nauczyły mnie pierwsze miesiące pracy w Norwegii?

    Jest poniedziałek, ósma rano. Za oknem jeszcze ciemno. Przez ostatnią godzinę przekroiłam już kilkadziesiąt bułek i bagietek i posmarowałam masłem. Obsłużyłam kilkunastu klientów. Stojąc przy kasie, patrzę na witrynę sklepu. Pada śnieg. Jedzie tramwaj. Ludzie się spieszą. A ja? Ja czuję się szczęśliwa tu, gdzie jestem. Wyjeżdżając do Norwegii wiele osób martwiło się o moją “karierę”. Wyższe wykształcenie, 10 lat doświadczenia zawodowego jako badacz marketingowy. Może nie będziesz musiała wykonywać podstawowych prac, może nie będzie tak źle. I na co było tyle lat nauki, skoro teraz będziesz zmywać podłogi, albo co najwyżej talerze. Niektórzy byli zawiedzenie, rozczarowani, zmartwieni. Jak to się stało? Co ja wyprawiam? Lekcja 1. Wstyd to kraść,…

  • Związek (z)mieszany

    Odpowiedzi na wszystkie pytania dot. ślubu, itp. itd.

    Mój mąż wrócił do Oslo i wszystko jest inaczej. Jego youtubowa kariera się rozwija, a wraz z nią dziesiątki pytań dziennie. Jak wziąć ślub z cudzoziemką, jak zdobyć wizę, jak w Polsce, w Europie, w Norwegii. Jak to, tamto i siamto. Chłop się nie może oderwać od telefonu, a sygnał nadchodzących wiadomość stał się naturalnym odgłosem naszego domu. Moja popularność znacznie mniejsza, więc i wiadomości nie w dziesiątkach przychodzą. Ale kilka tygodniowo co najmniej. I tak te wiadomości wszystkie, pytania niekończące się natchnęły nas do pewnych refleksji. I żeby było jasne, ja bardzo lubię wiadomości dostawać i z chęcią na nie odpisuje. Ale do czasu. Wszystko zaraz wyjaśnię, ale jeszcze…

  • Love love

    Love love – wrzesień

    Zimno! Piszę ten post z pozycji kocowego burito. Jesień to moja ulubiona pora roku, ale muszę jeszcze przyzwyczaić się do norweskiego chłodu, który zaskoczył mnie z dnia na dzień. Dawno nie dzieliłam się ulubieńcami moimi, rzeczami, które szczególnie polubiłam. Ostatnie miesiące były intensywne i specyficzne. Lubiłam głównie miasto nowe nasze, dużo spędzaliśmy więc czasu na eksploracji. Ale dużo też było zderzeń z rzeczywistością, przez co czasu brakowało i miejsca w głowie na przyjemności i lubienie różnych rzeczy. A potem zdarzył się wrzesień. Miesiąc, który zapowiadał się fatalnie. Samotnie. Wymagająco. Spodziewałam, że mnie ten wrzesień rozgniecie, przemieli, przeżuje, wyciśnie ze mnie ostatnie dobre emocje. Nie mogę powiedzieć, że to był lekki…

  • Pogadajmy o życiu

    O łapaniu kilku srok za ogon i czy dałam sobie spokój z blogiem

    Cześć i czołem! Bywam tu rzadko. W ogóle wszędzie wirtualnie aktualnie bywam rzadko. Należy Wam się więc kilka słów wyjaśnienia. Bo tu jakieś vlogi, nagle i niespodziewanie. Tu cisza na blogu jak makiem zasiał. Na insta najpierw wielkie poruszenie, a potem wielka pustka. Czy mi się wszystkiego odechciało? Czy to słomiany zapał po prostu? I po co to tak było rozgrzebać i zostawić? Spróbuj się domyślić, gdzie to mam Zawsze uważałam za przekleństwo mój brak ukierunkowania. Brak wybitnych talentów, na widok których można paść z zachwytu. Zawsze marzyłam, żeby być w czymś najlepsza. Wybitna. A tu klops. Bo ja i może daje sobie radę w kilku tematach, ale daję sobie…

  • Z pamiętnika emigrantów

    Emigracja to nie jest bułka z masłem…

    … a szkoda, bo gdybyście mnie zapytali, co teraz zjadłabym najchętniej, to byłaby to właśnie chrupiąca bułeczka z grubą warstwą masła. Życie. Każda emigracja jest inna. Inaczej się emigruje z partnerem, który od razu może podjąć pracę. Inaczej bez dziecka. Inaczej, gdy na początku rozdzielamy i jedno przygotowuje grunt dla reszty. Inaczej emigruje się z innymi życiowymi doświadczeniami i wiedzą. Inaczej ze znajomościami i inaczej bez nich. Każdego spotka trochę coś innego, bo pójdzie inną ulicą, trafi na innych ludzi i spotkają go inne zbiegi okoliczności. Pewnie są historie, które są łatwe, przyjemne i bez podkrążonych oczu. Moja taka nie jest. Nie zmienia to faktu, że ani przez sekundę nie…